poniedziałek, 27 stycznia 2014

Praktycznie

Zamiast chińskiej plecionki na stół lepiej wyglądają kolorowe podkładki. Można je położyć bezpośrednio na blat, jeśli stół jest ładny albo na obrus. Podkładki nie tylko chronią obrus przed zabrudzeniem ale i są jego ozdobą.  A poza tym łatwiej je wyprać i nie  trzeba ich prać - więc warto je mieć:)
Jedna strona jest w  niebieskie kwiaty dla dorosłych, a druga kolorowe guziczki - dla dzieci...
Albo jak kto lubi kuchnię niebieską... taką szwedzką lub grecką
to się wstrzeliłam w dziesiątkę,
a na drugą stronę wybrałam mój ulubiony wzór - i oczywiście w niebieskie do kompletu piękne róże.
Inny zestaw to zieleń i czerwień

hmm takie lato w środku zimy - wypasione porzeczki  - aż się chce wyjadać garściami ,
a na drugą stronę kolejna porcja ciepła -  tkanina z batiku

a może jednak jeszcze inna wersja?
Oj można by szyć i szyć, każda z nas ma inny gust. 
Na koniec wariant francuski: trochę Prowansji - oryginalna tkanina z typowymi jak dla tej krainy motywami, choć kolory może niekoniecznie:)

 A na odwrocie ognista Afryka:) - z moich zasobów z  tkanin z Gambii.

I tak właśnie udało mi się wykorzystać  tkaniny, które kupuję przy okazji  na tak zwane " przydasię".  Bo nigdy nie wiadomo, do czego mogą się nadać i komu się mogą spodobać. Fajnie mieć taką mini  hurtownię :) oj żeby nigdy w niej nie zabrakło kolorów no i sił do szycia ...

niedziela, 12 stycznia 2014

Unia Leszno

Mieszkam w mieście o tradycjach żużlowych ale jakoś nie pociąga mnie ten sport. Ubolewam, że atmosfera tu na meczach jest niesportowa i pójście z dzieckiem nie jest niestety dobrym posunięciem. Ale na szczęście  są inne drużyny, dla których  przychodzą całe rodziny.  Dzieje się wtedy piękna impreza, jeden wielki radosny piknik. Mam na myśli Unię Leszno.
Pod koniec roku, w szpitalnych okolicznościach poznałam  młode fanki tego klubu.  Mają szaliki, koszulki, proporczyki i nie wiem co tam jeszce w klubowym sklepie można kupić. 
Teraz mają jeszcze  poduchy...
Tym samym poszerzyłam mój asortyment dla kibica:)

środa, 8 stycznia 2014

Brązy ... czemu nie?

Najpierw powstały poduchy... na nowe mieszkanie...
A potem pojawiła się cała wizja sypialni  więc patchwork był już niezbędny.
Najpierw wycięłam stos kwadratów i ułożyłam sobie wzór.
Potem je zszyłam.
A dalej zrobiłam tak zwaną kanapkę  - kolos z tego patchworka mi wyszedł. 2,40x2,60.. oj ręce mnie bolały od zapinania agrafek... 

Z pikowaniem też nie było łatwo, ledwo mi się mieścił pod ramieniem maszyny.

To był mój drugi patchwork w życiu.  Było z nim dużo pracy... ale warto było się pomęczyć.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Fajnie, że mogę

Łóżko piętrowe to marzenie wielu dzieci. Nie wiem czy moje dzieci o nim marzyły (bo nikt się ich nie pytał), ale z braku  metrażu swego czasu  takie kupiliśmy.  I jest ok. Chłopcy sobie od razu wybrali swoje miejsca. Jednak  nie do końca łóżko piętrowe zdawało swój egzamin. Ten, który śpi na górze ciągle nas wołał: mamo, podaj chusteczki, bo mam katar;  mamo, podaj mi książę; mamo zabierz książkę itp.. Było to czasami uciążliwe.  Więc któregoś dnia uszyłam   kieszonkę, na tyle dużą aby w niej zmieściły się i chusteczki,  i krople do nosa, no i książka lub inne skarby.
Młodszy, kiedy to zobaczył zamówił dla siebie również. Dla urozmaicenia zażyczył sobie żeby na kieszonce z jeansu wyszyć pierwszą literkę jego imienia czyli F:
Ponieważ kieszonki zdają swój egzamin, uszyłam więc  kolejne dla moich sistrzeńców:

Może i nie zawsze równo uszyte, ale za to praktycznie i kolorowo.
Fajnie, że mogę  być jak Pomysłowy Dobromir i sama sprawiać frajdę moim dzieciakom.

środa, 1 stycznia 2014

Szczęścia nam trzeba...

Spójrz słoniowi prosto w oczy, bo za słoniem szczęście kroczy:)

A żeby było Wam łatwiej to szczęście wypatrzyć, pokażę kilka z nich znacznie bliżej...


Nie robię żadnych obiecywanek cacanek na Nowy Rok, bo i słaba jestem w postanowieniach. Nie jestem też dobra w planowaniu. 
Ale idąc ze pewnymi życzeniami, po pierwsze ruch na  powietrzu, po drugie świeże warzywa, po trzecie śmiech. Na to akurat mam wpływ, więc tego zamierzam się trzymać:)
A szycie i zdrowie samo przyjdzie... na to liczę po cichu...

Wszystkim tym co tu zaglądali prze ten rok i za wszystkie komentarze wielkie dzięki:)

wtorek, 24 grudnia 2013

Świątecznie ...

Rok temu,  dostałam  w prezencie oto taką bomkę:
Tak mnie oczarowała swoim blaskiem, że już zaraz po świętach kupiłam cały zestaw cekinów, bombek oraz szpilek. Postanowiłam zrobić też takie sama.
Pracowałam dzielnie cały rok...
Te gotowe były już wakacje:) i na święta znalazły swój dom i choinkę  daleko, daleko.
W ferworze różnych zdarzeń udało mi się zrobić jeszcze dwie:

Ale kiedy święta  były tuż tuż zaczęłam robić świąteczne serduszka.  Najpierw powstało jedno,
potem już kilka,
a potem to już nie mogłam przestać, pączkowały mi same jak drożdże...
W tym całym szaleństwie moje dzieci też wykazały się cierpliwością i kreatywnością:
to choinka wykonana przez starszego synka.
Tą bombkę zrobił młodszy synek. 
Sama jestem zaskoczona jak mu to wyszło. Pozostała mi cała torba płatków  z organzy od broszek, które tworzą piękną czerwoną jak róża bombkę.

Wesołych Świąt:)

wtorek, 17 grudnia 2013

Tym razem padło na blady róż

Zadanie było takie aby uszyć pełen komplet  pościeli do pokoju dziewczynki: 4 poduchy (30x30 i 40x40) i kapę na łóżko.  
Dostałam cieniutki kawałek tapety w delikatne,  pastelowe, różowe paseczki. Naprawdę cieniutki. Jak tu wpasować się w gusta i kolory???
Zaczęłam od poduszek. Na jednej  miała być lalka. Podobną uszyłam już jakiś czas temu dla Zosi:



 Więc pomysł na poduszkę już  miałam -  jedynym warunkiem były ciemne włosy:
Na drugą poduszkę zrobiłam aplikację z serduszkiem w kolorze sukienki lalki:
Kolejne dwie poduszki  (40x40)  uszyłam zachowując po pierwsze patchworkowy styl, a po drugie dopasowałam je do wzoru tapety. Myślę, że mi się to nawet dość udało:

 Analizując szczegóły to te  mniejsze poduszki mają lamówki, a te większe zwykłe ramki - tak żeby było oryginalnie. 
I wreszcie kapa... prosta i delikatna:
Jedna strona kapy  jest w kolorze ercu, a druga w delikatne białe kwiatki na różowym tle... tak aby nie kłóciło się to  z  ozdobnymi poduchami....

 A to cała moja robota ze słoniem dla małej na szczeście:)
Tak  oto wygląda komplecik   już w zastosowaniu, wytapetowany  pokoik po remoncie...
Delikatnie pastelowo:)

niedziela, 1 grudnia 2013

A jak Andrzejki

Asiu - uszyj  mi poduszkę na Andrzejki:) dla Andrzeja - prosi mnie koleżanka...
A Andrzej to kto? Pytam.
A Andrzej to  Pan co prowadzi malutką pizzerię na naszym osiedlu ... nota bene jedną z lepszych w mieście.
Uszycie poduszki z pizzą narzuciło się automatycznie... ale jakoś nie miałyśmy pomysłu jak tą pizzę uszyć, z resztą to takie banalne... a, że Andrzej jest  wielkim fanem  koszykówki, co potwierdza to wystrój pizzerii (więcej tam elementów sportowych niż  pizzeriowych) niech  więc będzie poduszka z piłką. Ewentualnie miałam wpleść flagę włoską jako nawiązanie do kraju skąd pizza pochodzi. 


Pokazałam poduszkę Kasi Ino Ino z pytaniem z czym jej się poducha kojarzy. Odpowiedziała, że skoro piłka do kosza to widać też i stadion i trybuny  czy sektory z kibicami...



Hmm - to ciekawe jak to wyobraźnia podpowiada historie ... faktycznie skoro piłka  to od razu narzuca się kontekst sportowy - i to pikowanie dookoła piłki można na sportowo zinterpretować.

Moje założenie było takie, że poduszka wydała mi się trochę "blada" więc dodałam jej pikowanie w kształcie "pizzy":) każdy kawałek wypikowany inaczej tak jak różne mogą być pizze. Ramka oczywiście jest nawiązaniem do flagi  włoskiej.


I tak chyba udało mi się połączyć 2 w 1. Mam nadzieję, że Andrzej będzie mile zaskoczony w to święto...