czwartek, 19 września 2019

Moja wersja - Kafeljo

Będzie to już ze trzy lata jak Jo Ho  wymyśliła i pokazała na swoim blogu wzór na Kafeljo .
Będzie zaraz rok jak uszyłam top wg pomysłu Jo. 
Wreszcie skończyłam więc mogę go pokazać światu.
To moja pierwsza praca taka duża, klasyczna i nie jest to narzuta.
Zrobię z tego wisielca - dekorację na ścianę.






Dużo pracy kosztowało mnie to pikowanie ... ale jestem na prawdę z siebie dumna:)

poniedziałek, 6 maja 2019

szycie to ciągłe wyzwanie

Szycie to ciągłe wyzwanie... technika, pomysł,  dobór kolorów, zachciewajki i widzimisię zamawiających osób...
Jak połączyć te wszystkie czynniki aby osiągnąć zadowolenie własne ( o to dużo trudniej)  i przyszłego właściciela?
Czasami pukam się w głowę na co się porywam, bo przecież nie dam rady.
Ci, którzy mnie znają wiedzą, że lubię żywe kolory ...  tym razem miało być "pastelowo":
turkusowo - szaro.
Po pierwsze długo nie mogłam kupić turkusowych tkanin ( żeby nie było nic  białego), zdjęcia w sklepach internetowych pokazują przekłamane kolory. Pokaże Wam poniżej jedno zdjęcie jak te same tkaniny w rożnych okolicznościach światła wyglądają inaczej!!!
Decyzję o kupnie tkanin podjęłam po konsultacjach telefonicznych u Ewy Kiltowo  
 - wybór był trafiony.
Po drugie z pięciu tłustych turkusowych  ćwiartek  - bo tylko był  1 zestaw - i  szarego  trudno było wymyślić coś sensownego....Jak tu pociąć aby  wykorzystać zestaw maksymalnie... ot i co mi wyszło:
Narzuta powstała z  bloków: 9  większych znikających 9-łatek  i 4 mniejsze 9-łatki:


I z całego zestawu pozostały dosłownie skrawki:)
Zero waste:) tu jestem już prawie mistrzynią:)
Szycie drugiej strony już było dużo łatwiejsze...


A teraz zobaczcie to zdjęcie i kolory:

Przy okazji uszyłam takie mini piórniczki  dla cudnych bliźniaczek:)



niedziela, 24 marca 2019

aborygeński bumerang

Na gwiazdkę dostałam wymarzą  małą roleczkę:)


Kolory zaskakujące,  nieoczywiste, długo nie wiedziałam co z tego uszyć. Pocięłam na 2,5 calowe kwadraty i poszalałam, a niech tam będzie taki crazy quilt.

I tak oto mam aborygeński quilt:)


Jak przystało na Australię - są i charakterystyczne zwierzęta...




W takim wachlarzu barw nie widać dobrze pikowania - chciałam nadać akcent aborygeński i wypikowałam bumerang. Widoczny  tylko dla dociekliwych:)

A cudny plener dla mojego quiltu znalazłam w Zatoniu, w ruinach zamku. 




Quilt dołączam do zabawy #CraftoPatchwork Challenge

wtorek, 12 lutego 2019

Leasing jeansów

Tydzień temu, w  leniwe niedzielne przedpołudnie obejrzałam odcinek programu Galileo o leasingu jeansów. Wiecie co to jest? To jest dokładnie taki sam proceder jakby się kupowało samochód w leasingu czy inną maszynę. To się dzieje w Holandii  - bierzesz parę spodni w leasing -  nosisz, one się drą, nudzą  czy brudzą .. .co miesiąc płacisz opłatę... jak chcesz nowe oddajesz stare. Kiedy Ci pasuje nawet po tygodniu!  Jesteś ciągle na topie z jeansową modą :) Stare jeansy jadą do Hiszpanii, gdzie jest wielka fabryka, która przerabia Twoje jeansy na  nowy materiał, z których ponownie szyją się nowe jeansy. Te nowe wracają do Holandii do fabryki i sklepu.
Cudowne prawda?

Leasingu u nas  takiego nie ma ale za to domowy recykling kwitnie. Nie wyrzucam starych jeansów. Zbieram po znajomych. Zafascynowana nową formą leasingu z moich zapasów uszyłam kolejną narzutę z afrykańskim motywem.




Zdjęcia słabe, bo zimą kiepsko ze światłem, ale jak wygląda używany jeans każdy wie:)

sobota, 19 stycznia 2019

Kaffe Fassett

Nic nie zmarnowałam z pięciu tłustych ćwiartek - z szacunkiem obeszłam się toż to Kaffe Fassett - projektant tkanin. Kupiłam je kiedyś od Teresy - miałam szczęście na wyprzedaży.
Długo nie było planu co z nich uszyć ale pomysł pojawił się sam na quilt, a potem z resztek powstało to i tamto... nic nie zmarnowałam:)







Z tego co zostało po wykrojeniu trójkątów ...



 Te dwie torby powyżej, a dokładnie te kolorowe kwadraty powstały z totalnych resztek - ponakładałam je po prostu na ocieplinę i  przykryłam organzą.  Nie umiałam ich inaczej sszyć  tych resztek, za bardzo były kanciaste więc taki sposób jest dość fajną alternatywą.
i jeszcze dwie kosmetyczki..





Kasia dzięki za sokole oko..
Wysłałam Kasi zdjęcie  jak mi idzie robota i Kasia od razu zauważyła, że jeden rządek pikowania ominęłam... nic dziwnego przy takiej gamie barw


 Komplecik:)

niedziela, 13 stycznia 2019

charytatywnie

Nowy Rok jak zwykle zaczyna się charytatywnie.
Już kolejny raz  podarowałam poduchy na bal charytatywny dla Fundacji Idziemy Razem do Łodzi.

I druga akcja  dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - włączyłam się we wspólne szycie wraz z Fundacją Innowacyjny Kub Rodzica. Swoją drogą fajne  miejsce dla dzieci - dla rodziców też.

Podarowałam torbę  jeansową i na miejscu uszyłam dwie poduszki serca...







Odkryłam fajne miejsce z energią... pewnie tam w tym roku wrócę ..