niedziela, 24 marca 2019

aborygeński bumerang

Na gwiazdkę dostałam wymarzą  małą roleczkę:)


Kolory zaskakujące,  nieoczywiste, długo nie wiedziałam co z tego uszyć. Pocięłam na 2,5 calowe kwadraty i poszalałam, a niech tam będzie taki crazy quilt.

I tak oto mam aborygeński quilt:)


Jak przystało na Australię - są i charakterystyczne zwierzęta...




W takim wachlarzu barw nie widać dobrze pikowania - chciałam nadać akcent aborygeński i wypikowałam bumerang. Widoczny  tylko dla dociekliwych:)

A cudny plener dla mojego quiltu znalazłam w Zatoniu, w ruinach zamku. 




Quilt dołączam do zabawy #CraftoPatchwork Challenge

wtorek, 12 lutego 2019

Leasing jeansów

Tydzień temu, w  leniwe niedzielne przedpołudnie obejrzałam odcinek programu Galileo o leasingu jeansów. Wiecie co to jest? To jest dokładnie taki sam proceder jakby się kupowało samochód w leasingu czy inną maszynę. To się dzieje w Holandii  - bierzesz parę spodni w leasing -  nosisz, one się drą, nudzą  czy brudzą .. .co miesiąc płacisz opłatę... jak chcesz nowe oddajesz stare. Kiedy Ci pasuje nawet po tygodniu!  Jesteś ciągle na topie z jeansową modą :) Stare jeansy jadą do Hiszpanii, gdzie jest wielka fabryka, która przerabia Twoje jeansy na  nowy materiał, z których ponownie szyją się nowe jeansy. Te nowe wracają do Holandii do fabryki i sklepu.
Cudowne prawda?

Leasingu u nas  takiego nie ma ale za to domowy recykling kwitnie. Nie wyrzucam starych jeansów. Zbieram po znajomych. Zafascynowana nową formą leasingu z moich zapasów uszyłam kolejną narzutę z afrykańskim motywem.




Zdjęcia słabe, bo zimą kiepsko ze światłem, ale jak wygląda używany jeans każdy wie:)

sobota, 19 stycznia 2019

Kaffe Fassett

Nic nie zmarnowałam z pięciu tłustych ćwiartek - z szacunkiem obeszłam się toż to Kaffe Fassett - projektant tkanin. Kupiłam je kiedyś od Teresy - miałam szczęście na wyprzedaży.
Długo nie było planu co z nich uszyć ale pomysł pojawił się sam na quilt, a potem z resztek powstało to i tamto... nic nie zmarnowałam:)







Z tego co zostało po wykrojeniu trójkątów ...



 Te dwie torby powyżej, a dokładnie te kolorowe kwadraty powstały z totalnych resztek - ponakładałam je po prostu na ocieplinę i  przykryłam organzą.  Nie umiałam ich inaczej sszyć  tych resztek, za bardzo były kanciaste więc taki sposób jest dość fajną alternatywą.
i jeszcze dwie kosmetyczki..





Kasia dzięki za sokole oko..
Wysłałam Kasi zdjęcie  jak mi idzie robota i Kasia od razu zauważyła, że jeden rządek pikowania ominęłam... nic dziwnego przy takiej gamie barw


 Komplecik:)

niedziela, 13 stycznia 2019

charytatywnie

Nowy Rok jak zwykle zaczyna się charytatywnie.
Już kolejny raz  podarowałam poduchy na bal charytatywny dla Fundacji Idziemy Razem do Łodzi.

I druga akcja  dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - włączyłam się we wspólne szycie wraz z Fundacją Innowacyjny Kub Rodzica. Swoją drogą fajne  miejsce dla dzieci - dla rodziców też.

Podarowałam torbę  jeansową i na miejscu uszyłam dwie poduszki serca...







Odkryłam fajne miejsce z energią... pewnie tam w tym roku wrócę ..

niedziela, 2 września 2018

Po prostu pikowanie

Pikowanie proste nie jest. Im  gładszy materiał tym trudniej wymyślić wzór pikowania.
Dostałam ostatnio  ręcznie farbowany materiał od koleżanki Marzeny Krzewickiej i właśnie wczoraj naszła mnie ochota na jego wypikowanie.
I wyszedł  lodowy kwiat:)






czwartek, 9 sierpnia 2018

kolorowy patchwork

Rok temu  w głowie Agaty - mojej koleżanki z liceum zakwitła myśl, aby uszyć jej narzutę na łóżko.
Najpierw jednak uszyłam torbę z jamnikiem - opisałam ją tutaj.
Pomysłów na narzutę było wiele... zaczęło się dość ogólnie, aby było kolorowy:)
Na szczęście Agata znalazła inspiracje na internecie i chciała dokładnie taki sam uwzględniając wymiary jej łóżka.  Kiedy przygotowywałam się do cięcia szmatek okazało się, że na zdjęciu, z którego czerpałam wzór jest nazwa osoby, która go uszyła.
Odnalazłam bloga, adres e-mail i napisałam do Agnieszki. Agnieszka szyje cudne rzeczy, prowadzi bloga pod nazwą Ma Ateria.
Opisałam Agnieszce historię jak to Agata wyszukała zdjęcie z jej patchworkiem i poprosiłam z zgodę aby uszyć w miarę podobny. Agacie bardzo zależało aby to drzewo, ptaszki było takie same ( to cud, że ta tkanina   jeszcze była dostępna w Ikei).
Agnieszka się zgodziła, więc już ze spokojem oddałam się cięciu tych kwadracików i ich zszywaniu.
I tak w ten sposób po raz pierwszy w życiu uszyłam taki patchwork  - który miał tyle drobnych elementów no i z drugiej strony ten folklorystyczny środek...
uf... wielki jest 220-240 
Do kompletu uszyłam wezgłowie ...rekord kwadracików czerwonych zdobyty...










  A tak wyglądał prototyp
 - zobaczcie też na blogu u Agnieszki tutaj