niedziela, 15 października 2017

Akwarium

Spełniłam swoje marzenie. Chciałam uszyć coś co by imitowało akwarium. Długo szukałam pomysłów i tkanin. I udało się:)
i szczegóły:)

















Konsultacji  w kwestii batyskafu i nurka udzielał mi młodszy syn...  zawsze mogę na niego liczyć.
Praca ma rozmiar 100x90 cm czyli dość duża jak na quilt.
To była wielka frajda  i zabawa wymyślanie tych poszczególnych elementów rafy, żyjątek morskich i roślinek.
Teraz szukam miejsca gdzie zawiśnie...


niedziela, 8 października 2017

Spóźniony dzień kawy

W zeszły piątek był dzień kawy. Z tej okazji zapisałam się na wymiankę z dziewczynami - zabawę zorganizowała  u Kasi.
Ja uszyłam kosmetyczkę oraz zrobiłam własnoręcznie kartkę dla  Hani


 i jeszcze kilka drobiazgów...

a  niespodziankę dla mnie zrobiła Paulina:)


 coś do jedzenia :)
 piękna, własnoręcznie  zrobiona kartka
 podkładki pod filiżanki
coś co mnie najbardziej zaskoczyło, a zarazem najbardziej mi się podoba - magnes kawowy ...  takiego w mojej kolekcji jeszcze nie miałam - super pomysł!!!
 coś dla ciała ...
  decoupage  do mojej pracowni:)
  i coś, co lubię najbardziej  tkaniny i nici:) .
To będzie moje nowe wyzwanie ... z tej dresówki uszyję   jakiś prosty ciuch ... dokonam kolejnego kroku wtajemniczenia ...  kiedyś ... koniecznie

Dzięki  Paulina:)

piątek, 29 września 2017

Był sobie fartuszek

Był sobie fartuszek z pięknymi haftami, które wyszyła mama Cristelle. Czas fartuszka się skończył, ale haftów jeszcze nie.
Zgodnie ze wskazówkami powstały dwie kosmetyczki, jedna na leki druga na kosmetyki:)
Najważniejsze, że hafty znowu są uratowane...





Recykling i drugie życie starych rzeczy zaczyna  mnie  fascynować:)

niedziela, 24 września 2017

Recykling trudna rzecz

I pojechała. W wymarzoną podróż. Bez większych planów, w oczekiwaniu co los przeniesie  - etap !  - przystanek  Mauritius. Dla Doroty uszyłam najpierw torbę w stylu boho  w lutym tego roku. Od tego czasu wiele się działo. Plany podróży przesuwały się ...  nie tak łatwo pozbyć się swojego "życiowego majątku". Po  6 miesiącach jednak udało się. Bagaż podręczny spakowany do plecaka  -  rzeczy  ograniczone do minimum...
ale żeby nie czuła się sama ma ze sobą najważniejsze pamiątki, drobne rzeczy, które za sobą niosą emocje...
ale do rzeczy...
Dorota pozbywając się po kolei swoich rzeczy przyniosła mi swoje dwa płaszczyki  mówiąc - uszyj mi jeszcze z tego plecak i listonoszkę.  I wysypała z woreczka swoje pamiątki, muszelki wisiorki, biżuterie - od dzieci, znajomych, przyjaciół.... z pomysłem aby je wszyć do toreb.
Wizualizacja Doroty była jak zwykle przemyślana, szalenie praktyczna i barwna ....

Jak to wykonać???

Długo to trwało - nie miałam weny  - ale czas gonił... 22 września był terminem żegnania...

I z dwóch płaszczy powstały takie oto praktyczne rzeczy:



Tak się spieszyłam, że nie zrobiłam zdjęć środka ... może kiedyś Dorota mi podrzuci z krajobrazem z Mauritiusa w tle...

i Plecak



O ile listonoszka nie była dla mnie technologicznym wyzwaniem ... tak plecak momentami mnie przerastał...
Płaszczyk wyglądał tak
Same zaszewki, kieszonki, fałdki itp ...  ani kawałka prostego ...
Więc najpierw musiałam go całego rozpruć, pociąć na wąskie paski, potem zszyć w jedną płaszczyznę, żeby na końcu wykroić poszczególne elementy  plecaka, zastanawiając się po kolei co z czym zszyć, jak umocować szelki ( wykorzystałam w 100% pasek:) itp.
Marzeniem Doroty było, aby część główna była zapinana na zamek i mogła dodatkowo  być wykorzystana na rzeczy wystające np.  mata na plaże lub bagietka...
Chyba mnie się to udało ...
Zobaczymy w użytkowaniu.
Czekam na zdjęcia od Doroty i  relację.
Jej podróż można śledzić tu
Z ostatniej chwili podejrzałam..., że plecak i listonoszka pojechały w podróż ...

no to komu w drogę temu kopa....

ps. recykling do cierpliwych należy - byłam na granicy

piątek, 22 września 2017

coś na ślub

Odwieczny problem co dać na prezent ślubny.   Choć teraz takie czasy, że młodzi ułatwiają życie pisząc w zaproszeniach, że proszą tylko o pluszaki, butelki dobrego wina, kupony na totolotka, czy pieniądze. A ja na przekór dołożyłam jeszcze coś od siebie....

białe, nautralne, bo nie znam kolorów wnętrza  domu, takie nieoczywiste dwie połówki serca ....