Działam na dwa fronty, hi,hi. Uszyłam medale nie tylko dla klasy mojego synka ale dla mojego siostrzeńca do Francji.
Serce rośnie, kiedy dzieciaki się cieszą...:)
I nawet ksiądz sobie zasłużył...fiu, fiu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medale. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 22 lipca 2013
niedziela, 30 czerwca 2013
od każdego coś miłego...
Tak się składa, że w tym roku szkolnym moje młodsze dziecko zakończyło pierwszy, ważny etap w życiu. Trzecia klasa zaliczona:) Miłym zwyczajem jest kiedy dzieci żegnając się ze swoją panią darują jej prezent zrobiony własnoręcznie. Rysunki dzieci, albumy, plakaty to wszystko już było.
A mnie udało się wymyśleć coś nowego, oryginalnego, czego jeszcze bynajmniej w tej szkole nie było. Wtajemniczyłam synka, bo bez niego byłby mi trudno no i oczywiście wszystkich rodziców dzieci, którzy wsparli mnie w kwestii kolorowych materiałów.
Najpierw wycięłam 19 kwadratów z materiału. Synek rozdysponował je dzieciom w klasie w pełnej konspiracji. Dzieciaki miały za zadanie narysować coś od siebie na tych kawałkach materiału i się na nich podpisać.
Rysunki wyglądały tak:
Każdy narysował czy wyhaftował to na co miał ochotę - pełen wachalrz pomysłów. Prawda, że pięknie?
Ja te wszystkie rysunki zeszyłam w całość, dorobiłam dwudziesty kwadrat z oznaczeniem rocznika i klasy.
Powstał z tego kilim na ścianę, do klasy - na pamiątkę. Panie nie kryły wzruszenia... ja w sumie też.
Radość była wielka, a mnie było miło usłyszeć słowa podziękowania od rodziców: za pomysł, za chęci, za poświęcony czas i bezinteresowność:)
A dzieciaki dostały ode mnie za zaangażowanie medale...
p.s Tym razem pomysł jest Kasi ino ino :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






