W ostatni czwartek wpadła do mnie sąsiadka z pełną torbą materiałów. Okazało się, że jej koleżanka z pacy przekazała mi pościele po swoim dziecku, z których już wyrósł. Do wykorzystania, do pocięcia.
Niektóre z nich były takie ładne...a na patchworki się nie nadawały... więc uznałam, że nadają się na " Jaśki".
Odwiedziłam stronę Natalii, poczytałam kto potrzebuje jaśki, jakie, ile.... i zabrałam sie do pracy.
Powstały dwa małe 45x45
i jeden duży 50x60.
Wyciągnęłam jeszcze swoje zapasy i uszyłam kolejne 7 w rozmiarze 50x60.
Jaśki wysyłam do Rodzinnego Domu Dziecka "Druchowie" Fundacji Św. Józefa Opiekuna w Koszęcinie.
Asiula, idziesz jak burza! w tym tempie szybko mnie wpędzisz w kompleksy :))
OdpowiedzUsuńświetne te jaśki
oj nie śmiałabym, ja po prostu mam czas... a nawet bardzo dużo czasu i staram się go nie zmarnować
UsuńAle śliczne! Misiaczki to na wczorajszy Dzień Pluszowego Misia :-) Kociaki słodkie, ale mnie chyba najbardziej podoba się ta kolorowa papuga!
OdpowiedzUsuńoch faktycznie Dzień Pluszowego Misia - ale fajnie się złożyło:)
Usuń