Zafascynowany torbą, którą uszyłam dla jego mamy, zamarzył mieć swoją własną.
Różnica między mamą a synem była taka, że torba mamy powstawała spontanicznie, wymyślana etapami, uszyta z własnych, używanych tkanin.
Syn, jak przystało na infomatyka przysłał projekt torby - 3 strony opisów, tabelek, podpowiedzi jaka torba go interesuje. Tkaniny wybrał sam, kupił w Chinach. Dostałam więc gotowy surowiec. Mało tego dostałam też konkretne gadżety do wszycia oraz zapinki.
Byłam pod wrażeniem...
Tak więc skoro plan był to do dzieła:)
Do środka została wykorzystana tkanina w mapę - wow... wykorzystałam co do joty...
Tu widać pierwszy gadżet - siekiera
Ahoj przygodo - uwaga - Indiana Jones nadchodzi!

























