poniedziałek, 6 maja 2019

szycie to ciągłe wyzwanie

Szycie to ciągłe wyzwanie... technika, pomysł,  dobór kolorów, zachciewajki i widzimisię zamawiających osób...
Jak połączyć te wszystkie czynniki aby osiągnąć zadowolenie własne ( o to dużo trudniej)  i przyszłego właściciela?
Czasami pukam się w głowę na co się porywam, bo przecież nie dam rady.
Ci, którzy mnie znają wiedzą, że lubię żywe kolory ...  tym razem miało być "pastelowo":
turkusowo - szaro.
Po pierwsze długo nie mogłam kupić turkusowych tkanin ( żeby nie było nic  białego), zdjęcia w sklepach internetowych pokazują przekłamane kolory. Pokaże Wam poniżej jedno zdjęcie jak te same tkaniny w rożnych okolicznościach światła wyglądają inaczej!!!
Decyzję o kupnie tkanin podjęłam po konsultacjach telefonicznych u Ewy Kiltowo  
 - wybór był trafiony.
Po drugie z pięciu tłustych turkusowych  ćwiartek  - bo tylko był  1 zestaw - i  szarego  trudno było wymyślić coś sensownego....Jak tu pociąć aby  wykorzystać zestaw maksymalnie... ot i co mi wyszło:
Narzuta powstała z  bloków: 9  większych znikających 9-łatek  i 4 mniejsze 9-łatki:


I z całego zestawu pozostały dosłownie skrawki:)
Zero waste:) tu jestem już prawie mistrzynią:)
Szycie drugiej strony już było dużo łatwiejsze...


A teraz zobaczcie to zdjęcie i kolory:

Przy okazji uszyłam takie mini piórniczki  dla cudnych bliźniaczek:)



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza