Nie samymi torbami człowiek żyje! Tym razem w ramach #szycioweśrody uszyłyśmy z Katarzyna Perek-Samosiuk dwie patchworkowe poduchy, które będzie można kupić już w sobotę podczas festynu dla Klary. Wpadajcie!
Nie samymi torbami człowiek żyje! Tym razem w ramach #szycioweśrody uszyłyśmy z Katarzyna Perek-Samosiuk dwie patchworkowe poduchy, które będzie można kupić już w sobotę podczas festynu dla Klary. Wpadajcie!
Z posta Kasi Perek-Samosiuk:
nasze #szycioweśrody to gwarantowane szycie, śmiechy, opowieści i dobra energia...
Jestem członkiem Stowarzyszenia Polskiego Patchworku. W ramach swojej aktywności w tym roku czekało na nas ciekawe wyzwanie. Otrzymałam karton lnianych resztek z Muzeum Lniarstwa w Żyrardowie. Zadaniem naszym było wykorzystać co najmniej 50% tych resztek do pracy na konkurs "jak to z lnem było..."
I klops. Dostałam same kolory smutne: szare, czarne i białe. Jak tu szyć jak ja lubię same żywe kolory. ???Już chciałam się poddać, ale w ostatniej chwili zainspirowałam się wiosną, przyrodą i miesiącem kwietniem. Byłam na spacerze i wpadły mi w oko brzozy... a jeszcze kwiecień to symboliczny czas pamiętnej katastrofy i brzóz, które stanęły na drodze lądowania ...
i tak oto uszyłam moje brzozy
A tu lista wszystkich prac:
https://www.flickr.com/photos/85322986@N00/albums/72157719195657063/page2
Uszyłam dwie siostry, z pomocą Katarzyna Perek-Samosiuk
czyli dwie poduchy, obie poszły w świat na prezenty. Fajnie mieć taki
karton różnych 2,5 calowych kwadratów i jak cię najdzie potrzeba to
wybierasz kolory i masz gotowe na mini projekt.
Rok temu dostałam od Beata Strzelińska kilka kartonów nowych tkanin pościelowych, które były odpadami przy szyciu pościeli. Systematycznie wykorzystuje je szyjąc kołderki na licytację dla #dzielnaAnia. Moje zasoby były nadal wielkie, ale to co mi zostało nie nadawało się na patchworki przez totalny rozjazd wzorów i kolorów. I nagle wpadł mi w ręce post Joanna Hołomiej , która uszyła lapquilty dla Fundacja 3maliny . Bingo pomyślałam! Uszyłam też! 15 lapquiltów to jest topów, które wysłałam już do Pracownia Patchworkowa Eli Zeman, która je wypikuje i przekaże do Fundacji, a fundacja do szpitala, którym się opiekuje. Dla niewtajemniczonych lapquilty to po prostu kocyki patchworkowe, którymi okrywa się pacjentów onkologicznych w trakcie podawania chemii. Moje są co prawda w dziecięce wzory, trochę pokmbinowane, wesołe, i też takie resztkowe. Szyłam z tego co miałam. Ela niech moc pikowania będzie z Tobą.